Home > Christianitas > Aborcja

Aborcja

Luty 28th, 2007 rpkk

Na blogu antysocial.blog.onet.pl rozgorzała dyskusja na temat aborcji. Wypowiedziały się już dwie osoby, z nieco odmiennych stanowisk, jednak generalnie są to stanowiska liberalne czy libertariańskie. Ja chciałem się dołączyć i rozważyć kilka argumentów, przytoczonych przez poprzedników w duchu liberalno-konserwatywno-chrześcijańskim. Ten głos w dyskusji być może zostanie rozszerzony i umieszczony jako artykuł.


Ante scriptum

Słusznym jest posegregowanie argumentów padających ze strony zwolenników aborcji, czy to zwolenników aborcji w konkretnym przypadku na cztery grupy:

  1. aborcja na życzenie
  2. aborcja w wypadku gwałtu
  3. aborcja przy zagrożeniu życia matki
  4. aborcja wobec uszkodzeń genetycznych płodu

To był cytat za autorem drugiego artykułu. Ja osobiście preferowałbym, nie dla epatowania emocjami, lecz jako podkreślenie z jakiego stanowiska się wypowiadał zastąpienie słowa płód (które notabene jest szalenie nieprecyzyjne definicyjnie) słowem dziecko.

1. Aborcja na życzenie

Pierwszy przypadek zawiera oczywiście wszystkie następne, tak też i argumentacja przeciw niemu musi dotyczyć wszystkich następnych. Oznacza on absolutną zgodę na aborcję / spędzenie płodu / zabicie dziecka do określonego momentu po poczęciu. Pozostaje problem, w jaki sposób określić ten moment.

Przypadkiem troficznym jest praktyka obecna w niektórych stanach USA, nazywana czasami narodzinami do śmierci. Polega ona na rodzeniu dziecka nogami do przodu, a następnie, przed zakończeniem porodu głowy, na przebiciu czaszki i wyssaniu mózgu, co oczywiście oznacza śmierć dziecka.

Przypadkiem hipertroficznym jest uznanie, że można zabić każdego człowieka, który nie otrzymał jeszcze lub nie jest zdolny do otrzymania prawa do życia. To oznacza oczywiście z jednej strony zanegowanie przyrodzoności tego prawa, z drugiej jurydycznego jego określania. Prawo do życia, a właściwiej prawo pozytywne do ochrony życia przez państwo, zależałoby od spełnienia jakichś kryteriów jurydycznych. Oznaczało by to oczywiście również możliwość zmieniania takich praw, co z kolei przyznawałoby władzom państwowym prawo do decydowaniu o życiu i śmierci wszystkich ludzi. Tak więc wynika z tego, że przyznanie prawa do nieograniczonej aborcji będzie przy inflacji prawno-ustrojowej prowadzić wprost do państwa w pełni totalitarnego (i żeby była jasność – obojętne jest, czy będzie to państwo tzw. demokratyczne, autokratyczne czy oligarchiczne – rozważania dotyczące rozwoju i podziału tzw. demokracji to temat na osobny artykuł).

Tu powstaje następna kwestia: kto powinien decydować o wykonaniu aborcji? Dla ruchów feminazistowskich nie ma w tej kwestii wątpliwości: matka (sic!). Ale rozważmy sprawę dokładnie. W ciążę może zajść kobieta w małżeństwie, w tak zwanym związku partnerskim (czyli w miarę stałym) i może w wyniku przelotnej przygody.

Ponieważ kobieta ponosi przeważający ciężar przyjścia dziecka na świat jest niewłaściwe, by to partner decydował o donoszeniu ciąży. Jest jednak równie niewłaściwe, by ojciec (w tym momencie są istotne tylko kryteria biologiczne) czy mąż (jeśli nie jest tą samą osobą) nie mogli zażądać aborcji. Czyli o życiu powinna decydować jedynie matka, natomiast o śmierci dziecka powinni mieć prawo decydować ojciec i ewentualnie mąż. To oznacza, że na urodzenie dziecka muszą się nie nie zgodzić (dziwna forma, ale wyraża po prostu to, że zgoda jest zakładana do momentu wyrażenia braku zgody) wszyscy, czyli do trzech osób! Takie wnioski wypływają z liberalnego podejścia do tego rodzaju wyborów.

2. Aborcja w przypadku gwałtu

Drugi wyszczególniony przypadek argumentacji zawiera błędne założenie, że człowiek nie może (nie nie powinien!) cierpieć w wyniku bezprawnego działania innych osób. Zgadza się, lecz jeżeli usuwanie szkody nie pociągnie za sobą innej szkody. I to też z zastrzeżeniem, że szkody doznana i wyrządzana w wyniku próby usunięcia tej pierwszej są heteronomiczne. W tym wypadku tak nie jest. W doktrynie chrześcijańskiej, lecz także libertariańskiej wolność wyboru jest niższą wartością od życia.

Przeprowadźmy teraz analogiczną argumentację na przykładzie oderwanym od drażliwych kwestii – nieco abstrahujmy i zastanówmy się w ten sposób: osoba A doznała krzywdy – ktoś na przykład podpalił jej dom. Dom płonie, a osoba A zabrania gaszenia, gdyż nie chce patrzeć na częściowo zniszczony dom i chce, by spłonął doszczętnie – tak chce i tak działa. W pobliżu stoi dom osoby B. Jeśli dom osoby A nie zostanie ugaszony, to uszkodzeniu ulegnie i drugi dom. Osoba B jest niezdolna do decydowania, bo na przykład wyjechała na wakacje. Co powinni zrobić strażacy?

Drugi kontrargument, tym razem z praktyki medycznej – jest to bardzo rzadki przypadek, by kobieta zaszła w ciążę w przypadku gwałtu (brutalnego gwałtu połączonego z silnym stresem i lękiem o życie czy zdrowie). Czy warto naruszać spójne prawo, ryzykując krytyczne naruszenie jego stabilności dla kilku przypadków na miliard?

Niestety – tu strzelam sobie gola do własnej bramki – istnieją jeszcze gwałty po na przykład tak zwanej pigułce gwałtu, która pozbawiając ofiarę świadomości wręcz sprzyja zajściu w ciążę. Niemniej nie są to częste przypadki.

Co do gwałtów trochę odmiennego rodzaju ? jak odróżnić gwałt od ?gwałtu?? Jeśli dziewczyna uprawiała seks ze świeżo poznanym na dyskotece chłopakiem, a potem zmieniła zdanie, a jeszcze na dodatek zaszła w ciążę i jedyną prawną możliwością usunięcia ciąży jest zakwalifikowanie jej jako skutku gwałtu? Wszystkie przypadki gwałtów są bardzo niebezpieczne pod względem prawnym. Zasada domniemania niewinności redukuje liczbę możliwych do dowiedzenia gwałtów o przeważającą liczbę. Czy warto rozmywać w ten sposób prawo, dodając jeszcze więcej przypadków, coraz bardziej niejednoznacznych? Osobiście byłbym skłonny w tym względzie do znacznej ostrożności. Nie właściwe stosowanie tego prawa doprowadziłoby de facto do jego pustoty i tylnymi drzwiami wprowadziłoby właściwie możliwość aborcji na życzenie.

3. Aborcja w przypadku zagrożenia życia matki

Tu znowu musimy zauważyć kilka problemów, które występują przy zgodzie na coś takiego. Pierwotną decyzję podejmuje w tym przypadku lekarz. Wtórną ? matka czyli pacjent. Znowu nie dostrzega się tu dziecka jako pacjenta. Nadal nierozwiązany, choć zawężony do możliwości wcześniaczego porodu pozostaje wiek dziecka, po którym nie można go już zabić.

Po wtóre ? brak z gody na aborcję nie oznacza braku zgody na leczenie. Jeśli leczenie choroby matki zabije dziecko lub zrobi mu krzywdę pomimo podjętych w celu chronienia go działań, to jest to skutek wtórny, a nie pierwotny. Jednak nie będzie to aborcja i jest na to oczywista zgoda w etyce chrześcijańskiej.

Po trzecie ? praktycznie w skutek rozwoju medycyny nie występują przypadki kiedy leczenie matki zabija koniecznie dziecko. Chociażby wspomniany już wcześniejszy poród przez cesarskie cięcie daje możliwość chociażby chemoterapii przy raku już po urodzeniu dziecka. Ponadto gdy sytuacja jest tak krytyczny, że oba życia są zagrożone, to życie matki nawet po udanej aborcji (przecież mogą być powikłania ? to, wbrew rozsiewanym poglądom nie jest jakiś zabieg lecz poważna operacja) także jest bardzo zagrożone. Ponadto kobieta jest tak cudnie skonstruowana, że jej cała biologia jest nastawiona na przeżycie dziecka. Dlatego zwykle życie kobiety jest (jeśli brać pod uwagę tylko chorobę) bardziej zagrożone niż życie poczętego dziecka.

4. Aborcja w przypadku uszkodzeń genetycznych dziecka

To już jest eugenika i właściwie sprowadza się także do wydania przez lekarza zgody na zabicie dziecka. Rozwój nastawienia abortywnego w tym przypadku jest szalenie prosty i jeszcze jaśniej niż w poprzednich dwóch przykładach ukazuje niebezpieczeństwo popadnięcia w socjalizm (tak, tak, liberałom to bardzo grozi?). Powstaje bowiem kategoria życia niewartego przeżycia. Dalszym rozwojem jest eugenika przeprowadzana na już urodzonych dzieciach. Na przykład autyzm pojawia się do czwartego roku życia (piątego od poczęcia!). A wypadki? Jest to już prawie autostrada w stronę pełnej eugeniki.

Psychologicznie podchodząc do problemu takiego rodzicielstwa, w którym zabijamy dziecko chore, bo tak nam jest wygodniej, należy przyjąć, że z godnie z psychologią rozwojową, tacy rodzice nie są w stanie poprawnie wychować dziecka. Jest bowiem niezbędna w wychowaniu pełna akceptacja. Nie oznacza to, że nie trzeba od dziecka wymagać rozwoju i pomagać mu we wzroście osobowym. Wręcz przeciwnie ? pełna akceptacja dziecka jest niezbędna do pełnego rozwoju, zaś jej brak prowadzi do rozwoju? psychoz i neuroz oraz opóźnień rozwoju społecznego i osobowego.

Można by mi na ten ostatni zarzut odpowiedzieć, że może właśnie dlatego należy zezwolić na aborcję. Jednak taka odpowiedź nie brałaby pod uwagę kilku istotnych czynników. Po pierwsze ? rodzice tacy nigdy nie będą zdolni do wychowania żadnego dziecka. Po drugie ? zwolennicy aborcji zapominają, że dążąc do prokreacji podejmujemy wybór, a poczętemu dziecku ten wybór nie jest dany; ponadto zawsze istnieje możliwość adopcji, jeśli rodzice biologiczni nie chcą, lub nie mogą podjąć się wychowania dziecka.

Post scriptum

To koniec argumentacji. Nie jest ona jeszcze pełna i nie jest doszlifowana, lecz jednak odnosi się do bieżących problemów w dyskusji zwolenników i przeciwników aborcji, a także, mam nadzieję pokazuje, że w rzeczywistości nie można być trochę za, a trochę przeciw aborcji.

Komentarze są zamknięte