Demokracja a chrześcijaństwo
Demokracja a godność człowieka
Jego Świątobliwość Jan Paweł II napisał w swojej książce pamięć i tożsamość, iż demokracja najpełniej wyraża godność człowieka, pozwalając mu uczestniczyć w decyzjach odnośnie społeczności. Absolutnie się z tym stwierdzeniem nie zgadzam. Demokracja jako ideologia to stwierdzenie, że im większa ilość osób popierających daną tezę, tym jest ona słuszniejsza. Może nie bardziej prawdziwa, lecz słuszniejsza. A stoi to w opozycji do metafizyki chrześcijańskiej, która twierdzi, że słuszna jest jedynie prawda.
Wątpliwym jest także teza, że przez głosowanie uczestniczy się w podejmowaniu decyzji. Decyzje w demokracji podejmuje iluzoryczna większość. Jeśli ma się prawo do podjęcia jednej milionowej części decyzji… to nie można mówić o jej podejmowaniu. Mówimy o współpodejmowaniu decyzji, gdy jest możliwy swobodny dyskurs nad sposobami podjęcia decyzji, a nie, gdy istnieje jedynie możliwość zagłosowania. Wydaje się nawet, że bardziej w podejmowaniu decyzji uczestniczą doradcy autokraty, z którymi odbywa on narady, a następnie samodzielnie podejmuje decyzje, niż ktoś, kto ma prawo głosować, lecz nie ma prawa dyskutować.
Ponadto jest to sprzeczne z chrześcijańskim pojęciem wolności oderwanie wolności od odpowiedzialności. Nie istnieje wolność bez odpowiedzialności za decyzje podejmowane w sposób wolny, gdyż nie jest to wówczas wolność lecz swawola. Podkreślał to zresztą mój wielki oponent, Jego Świątobliwość Jan Paweł II.
Tak wiec teza Jego Świątobliwości o adekwatności godności ludzkiej i demokracji nie jest słuszna. Ponadto demokracja w jeszcze jeden sposób jest sprzeczna z chrześcijaństwem.
Demokracja a podejmowanie decyzji
W demokracji nie trzeba mieć mocnych argumentów, by przeforsować swoje zdanie. Jedną z podstawowych zasad demokracji jest to, iż głosów sie nie waży, lecz się je liczy. Wystarczy retoryką czy metodami NLP narzucić swoje zdanie.
Ma się więc wpływ na decyzje, podczas gdy się nie ma interesu ich zrozumieć, bo właściwie, to podporządkowując się emocjom, a nie rozsądkowi ma się większy wpływ na decyzje! Rozsądek bowiem domaga się informacji, która nie jest dostarczana, a jeśli jest, to nie ma na celu informowania, lecz wywołania pewnych stanów umysłowych czy emocjonalnych. Podejmując w takiej sytuacji decyzje w sposób racjonalny jest się w sytuacji niedoinformowania, a więc nawet próbując podjąć je musimy rozważać przesłanki drugorzędne (która partia mniej kłamie, która mniej mówi o programie itd.), niż rzeczywiste fakty. Osoby lub gremia kierujące podejmowaniem decyzji w sposób demokratyczny nie mają wręcz interesu w podawaniu prawdziwych informacji, gdyż może to wywołać negatywne z ich punktu widzenia zachowania lub emocje. Ponadto człowiek jest oduczany (reklamy) analizowania faktów a przyuczany do kierowania się emocjami.
Pisałem wcześniej o debacie publicznej i jej iluzoryczności. Skoro występuje wiele frakcji, które de facto chcą wygrać jak najwięcej, to dążą one do zwiększenia puli, a nie do jej ograniczenia. Dążą do tego, by w razie wygranej móc coś raczej robić, niż się ograniczać. Z tego powodu wspólnie dążą do zagwarantowania użycia maksimum środków, mimo skrajnie przeciwstawnych celów. Decyzje więc nie są podejmowane ani racjonalnie, bo frakcjom to się nie opłaca – chodzi im w pierwszym rzędzie o pulę.
Skoro wiec debata publiczna jest pozbawiona cech racjonalności, jest to następny kontrargument odnośnie korelacji między demokracją a chrześcijaństwem. Lecz nie jest to argument ostatni.
Demokracja a autorytety
Ideologia demokratyczna jest bardzo niebezpieczna dla podstaw społecznych, gdyż uderza w autorytety. Człowiek zawsze potrzebuje autorytetów, czyli osób, których doświadczenie, wiedza i system wartości zostaną przez jednostkę przyjęte. Dopiero później następuje ich przyswojenie.
Autorytety bowiem są w społeczeństwie traktowane racjonalnie, gdyż przemieszczają się od jego najwyższych duchowo i intelektualnie warstw w dół. Idole odwrotnie – tu ruch powołania idola idzie z mas w stronę jednostek wybitnych, które albo uginają się pod presją idola, albo są ignorowane, a nawet niszczone. Istnieje jeszcze – tak jak na przykład nastąpiło to w przypadku Jego Świątobliwości Jana Pawła II, że jedna osoba istnieje dla większej grupy osób zarówno jako autorytet, jak i jako idol. Z konieczności odbywa sie to kosztem percepcji poglądów autorytetu, na korzyść wizerunku idola.
Proces zawierzenia osobie, przechodzący przez stadia autorytetu i idola jest niezbędny dla istnienia społeczności. Zwykle też istniały wypaczenia, czyli osoby, które były bardziej idolami, niż autorytetami; przypadki takie jednak były wyjątkowe, gdyż powszechne było odnoszenie sie społeczności do racjonalności i prawdy. Gdy demokracja wytworzyła pogląd, iż racja jest po stronie większości, to idole zyskały wielką przewagę nad autorytetami. Percepcja rzeczywistości została w ten sposób zachwiana, bo odebrano znaczenie racjonalnej gałęzi postrzegania pozazmysłowego, jaką są relacje z autorytetami na korzyść aracjonalnej relacji z idolami.
Jest to wobec tego następny sposób, w jaki demokracja deprecjonuje prawdę; następny sposób w jaki podważa fundamenty chrześcijaństwa.
Chrześcijaństwo a demokracja
Skoro wiec genetyczne mechanizmy demokracji upośledzają wolność przez odarcie jej z odpowiedzialności, odpowiedzialność rozszerzają aż do całkowitego rozmycia, czasami (na przykład w przypadku wyborów tajnych) niwelują ją u źródła w sposób prawie całkowity, skuteczność wolnej decyzji także rozmywają aż do jej nieistotności, równają w sposób niszczący autorytety a tworzący idoli, to według mnie chrześcijaństwo stoi w wyraźnej opozycji do demokracji. Im większa demokracja (chociaż i wybitni teoretycy tej ideologii nie zgodziliby sie ze sobą odnośnie tego, co to dokładnie znaczy) tym mniejsza możliwość pozytywnego i racjonalnego społecznego oddziaływania na jednostkę. Im większa demokracja, tym istotniejsze znaczenie mają prądy aracjonalne i subiektywistyczne. Im więcej demokracji, tym większe znaczenie maja religijne prądy antyracjonalne. Nie muszę chyba przypominać, iz są to ruchy obce cywilizacji europejskiej i chrześcijaństwu.
Ostatnie komentarze