Dlaczego prawicowe dyktatury w XX wieku przegrały
Szanowny Pan Adam Danek w artykule A może cezaryzm? poruszył kwestię, dlaczego dyktatury demoarchaiczne (cezaryzmy właśnie) mają małe szanse na przetrwanie. Przykładem takich cezaryzmów jest Frankonizm, czy Pinoczetyzm. Oba te przedsięwzięcia, sztandarowe dla prawicy, okazały się w XX w. jedynie przerywnikiem w nieustannym postępie demokracji.
Cezaryzm prezentowany przez Pana Danka ma jedną wadę – skuteczny cezar łączy w sobie cynizm i idealizm – jest to dość rzadkie. Generałowie Franco i Pinochet chyba nie do końca zdawali sobie sprawę, kto rządzi w demokracji. Opinia Publiczna – ta machina, która nie toleruje sprzeciwów, gotowa jest zniszczyć każdego, kto od niej odstaje. Musimy sobie uzmysłowić, że nie da się jej zwalczyć – jest ona pozostałością bardzo pożądanego i irracjonalnego mechanizmu wykluczania łamiących taboo w czasach przedcywilizacyjnych i wczesnocywilizacyjnych. Dlatego tworząc struktury demokratyczne wszczepiali w swe modele społeczne straszliwy błąd genetyczny – aby taki model przez dłuższy czas działał to konieczne jest stworzenie mechanizmów stabilizujących. Jeśli te mechanizmy mają opierać się na tradycji, to jest to kwestia minimum półwiecza.
Dyktatury chilijska i hiszpańska nie przekształciły się w monarchię. Nie zostały także zastosowane jakieś stałe mechanizmy cezaryjskie. Pinochet sam, dobrowolnie oddał władzę. Taki krok dla mas to jasny sygnał: sam sie przyznaje, że sie na tym nie zna, bo jak by się znał, to by władzę zatrzymał. I prawie natychmiastowy był wzrost sympatii lewicowych mimo jawnych sukcesów prawicy. Bo zawsze czerwoni mogą wskazać takie elementy, które sa niewystarczające – na wyspie milionerów także są biedacy – mówił o tym Jezus, a ja pisałem już o tym ww wpisie To samo to nie to samo. Dlatego nie można się układać z czerwonymi, z demokratami itd, bo większość z tych ludzi wyznaje odmienną antropologię i jeśli nie maja interesu w dotrzymaniu pewnych umów, to ich nie dotrzymają. Kisiel powiedział Wziąć za mordę i wprowadzić kapitalizm.
Tyle, że jak sie kogoś weźmie za mordę, to trzeba puszczać tak powoli, żeby ten ktoś nie zauważył, że już może szerzej otworzyć – zadziałają mechanizmy tradycji. Ale o tym kiedy indziej.
A wracając do tematu – jeśli sie już wprowadzi dyktaturę, to nie można zawracać i przywracać demokracji – to sie nigdy nie sprawdzi.
Ostatnie komentarze