Kradzież

Listopad 15th, 2007 rpkk

Koń jaki jest każdy widzi – lecz jednak nie każdy… Definicja kradzieży zależy bowiem od wyznawanej antropologii. Kradzież bowiem można ogólnie zdefiniować jako wykroczenie przeciwko własności – i jest to definicja zawsze prawdziwa, bowiem to w pojęciu własność kryją sie różnice w antropologii.

Jeśli jesteśmy na etapie antropologicznym ludów pierwotnych, nieucywilizowanych (jeszcze kilka takich istnieje na ziemi, lecz gwałtownie wymierają) to pojęcie własności nie istnieje. Jeśli powstaje konflikt zasobów (do tego nie wystarcza jedynie ich skąpość, lecz musi istnieć także możliwość przejęcia zasobów, czyli zapanowania wykluczającego i stałego) to powstaje pojecie własności społecznej, czyli odnoszącej się do grupy, plemienia, rodziny. Wówczas nadal nie istnieje własność prywatna.

Co ciekawe, gdy rozpatruje się strukturę polityczną grup przedcywilizacyjnych, to bardziej przypominają one anarchomonarchie, czy anarchoautorytarie, niż znane ze świata zwierząt dyktaturę. Ale to tak na marginesie.

Przy bardziej zaawansowanym rozwoju cywilizacyjnym struktura własności kształtuje się według modelu antropologicznego. Podstawą może być ród, grupa, osoba, chociaż osobie osoba nie równa – wystarczy porównać antropologie żydowską, chrześcijańską i islamską – na przykład w pełni osobą jest w klasycznej antropologii żydowskiej potomek Abrachama wierzący w Boga. Konstytuantą w antropologi chrześcijańskiej znowu jest sam fakt poczęcia, a w islamskiej nastąpiła redukcja do wiary. W ten sposób widać, że różne rodzaje antropologii implikują różnice w pojęciu własności.

Wracając do kradzieży – tu uwaga – żeby kradzież była grzechem znowu w antropologii musi zaistnieć wartościowanie – jeśli liczy się skuteczność, lub – tak jak w przypadku ideologii komunistycznej – odniesienie do bieżącej sytuacji politycznej, to nie istnieją jednolite i stałe zasady wartościowania; kradzież może być nawet cnotą.

To z powyższych względów zwracanie uwagi na horyzont antropologiczny, w którym toczy sie dyskusja jest takie ważne. Ponadto dla chrześcijan istotne jest, czy definicja własności prezentowana przez szkołę misesowców spełnia założenia antropologii chrześcijańskiej – jest to istotne z tego powodu, iż wiadomo, iż żadna inna sprecyzowana definicja własności ich nie spełnia. Śmiem nawet posunąć się do postawienia tezy, iż jeśli etyczne podstawy własności ekonomii austriackiej nie wyczerpują założeń antropologii chrześcijańskiej to stanowią warunek sine qua non przyszłego konstruktu. W obecnej sytuacji kryzysu cywilizacji rzymsko-chrześcijańskiej a także kryzysu Kościoła jest to jedno z ważniejszych, choć i równocześnie najbardziej zaniedbanych zagadnień.

A do wpisu tego zainspirowało mnie obejrzenie starej Polskiej Kroniki Filmowej pod znaczącym tytułem Spekulanci.

Komentarze są zamknięte