Organy do przeszczepu
Sprawa oddawania organów do przeszczepu jest bardzo skomplikowana: należy przyjrzeć się jej uwzględniając kilka istotnych czynników. Pierwszym z nich jest godność człowieka. Jak już pisałem, dla każdego chrześcijanina jest to wartość podstawowa, archaiczna. Z niej wynika wolność, w tym wolność (samowola) do dysponowania swoim ciałem, czy własność, jako inny aspekt wolności (samowoli), w tym także do dysponowania swoim ciałem. Oczywiście z godności człowieka wynika także i to, że nie jest on władny (może, ale mu nie wolno) pozbawić się życia w wymiarze fizycznym (tu zawężam, ale w tych rozważaniach ten właśnie aspekt nas najbardziej zajmuje).
Jeśli człowiek jest władny swoją własnością, to określa również warunki dziedziczenia. Jeśli tak, to może on określić, jaka osoba i w jakim stopniu może dysponować jego ciałem po śmierci. Czyli człowiek ma również naturalną możliwość sprzedaży własnych zwłok, a przynajmniej ich znaczącej części na przeszczep. Ma on również tak samo możliwość nakazać pochować się (jeśli zostawi na to pieniądze) w taki sposób, w jaki chce, o ile nie narusza to praw innych ludzi. Ma też prawo ofiarować swe organy komuś nieznajomemu.
ALE – tu następne zastrzeżenie – nie wolno niektórych rzeczy z ciałem robić, co wynika z przywoływanej już godności człowieka. Ktoś może sobie zażyczyć wycięcia organów do przeszczepu, ale są organy, które muszą zostać potraktowane właściwie i nie nadają się do przeszczepu, choćby mózg czy gonady. One muszą zostać z godnością pochowane. Taki sam szacunek powinien otaczać wszystkie części ciała, niezależnie, czy ich właściciel żyje, czy nie. Nie chodzi mi tu o włosy czy paznokcie (chociaż niekiedy stają się one jedyna pozostałością i to jakże istotną po zmarłym – vide relikwie św. Maksymiliana) lecz o organy. Należy je spalić lub przechowywać otoczone szacunkiem, gdyż były przez pewien czas uobecnieniem konkretnej osoby w świecie i stanowiły podstawę jego działania w nim.
Może się jeszcze pojawić argument, że możliwość sprzedaży własnych narządów może prowadzić ludzi zdesperowanych do samobójstwa i sprzedaży organów dla rodziny. Tyle że po pierwsze: samobójstwo jest zabójstwem,a samobójstwo z premedytacją jest morderstwem, chociażby człowiek go dokonujący nie był w pełni zdrów. A więc istnieje konieczność wymierzenia kary samobójcy, czyli – w tym przypadku jedyne słuszne i adekwatne – odjęcie możliwości pobrania od niego narządów w sposób płatny czy kontrolowany przez samobójcę. Po drugie: nie wiem, czy handel własną śmiercią jest w ogóle możliwy do opanowania i rozeznania przez państwo.
Ostatnie komentarze