Pieniądz i “bank-notes”
Pisanie o tym, że pieniądz umowny jest dużo gorszy od pieniądza rynkowego w aspekcie działalności Instytutu Misesa jest zbędne. Oni już wystarczająco obronili tę tezę. Jednak nie jest do końca wyjaśnione jak w systemie pieniądza rynkowego działa rezerwa cząstkowa, szczególnie w przypadku wirtualizacji pieniądza. Czy rzeczywiście, tak jak twierdzą fanatyczni rothbandyści emisja nadliczbowego pieniądza wirtualnego jest zła w tym systemie?
Z jednej strony: jeśli bank wypuści więcej zobowiązań do wypłaty niż ma pokrycia w złocie, to ryzykuje, że zbyt wielu ludzi upomni sie o swoje pieniądze (złoto, platynę, srebro) i bank stanie przed niemożnością realizacji swoich zobowiązań. Tak samo, jak dłużnik, który nie wywiąże się ze spłaty kredytu. Z drugiej strony: właśnie w momencie przyjścia klienta do banku powstaje zobowiązanie natychmiastowego wydania depozytu. Oczywiście mowa tu o umowie wydania równoważnej ilości pieniędzy, a nie o wydaniu tych samych pieniędzy, czy o wydaniu równoważnej ilości w określonym dniu.
Co więc powstrzymuje bank od wydawania nielimitowanego zobowiązań wypłaty na życzenie? Po pierwsze i jedyne: możliwość tego, że ktoś wykupi zobowiązania w stopniu wystarczającym, by przeprowadzić boom na bank. Oczywiście bank może się od tego ubezpieczyć, ale przecież nie za darmo i nie w sposób nieograniczony – wbrew pozorom ubezpieczenie się banku powoduje kontrolę zewnętrzną ilości kwitów. Jest to sprzedawanie ryzyka, czyli takie samo działanie gospodarcze, jak każde inne. Tak wiec ilość deklaracji wypłaty może przewyższać o jakiś stały, niewielki procent ilość pieniądza w obiegu, a właściwie w tej jego części, która nie uległa umieszczeniu w depozycie tożsamym, czy też okresowym. Oczywiście istnieje jeszcze możliwość, że bank kupi od innego banku tego typu nadprogramowe zobowiązanie. Jednak umieszczenie go w puli zabezpieczeń, na podstawie której sam może wydać nadprogramowe zobowiązania byłoby ryzykowne, więc nie wszystkie z tych pieniędzy mógłby w tej puli umieścić – w końcu banki też muszą kalkulować ryzyko inwestycji. Ponadto, jeśli banki zaczną handlować swoimi zobowiązaniami, to w końcu spora ich część będzie się równoważyć.
Podsumowując: nie wydaje się, by w sytuacji wolnego rynku pieniężnego emisja banknotów wypłaty na żądanie była niebezpieczna dla gospodarki, oczywiście jeśli liczba działających banków nie będzie ograniczana. Ponadto tak jak nie jest defraudacją złe zainwestowanie powierzonych pieniędzy, tak i niezdolność wypłacenia tych pieniędzy przez bank nie jest defraudacją, jeśli tylko nie było zastrzeżeń do miejsca przebywania i użytkowania pieniądza między bankiem i właścicielem pieniędzy.
Ostatnie komentarze