Home > Filozoficzne, Odpowiedzi, Polityczne > Racjonalność przy decyzjach politycznych w demokracji

Racjonalność przy decyzjach politycznych w demokracji

Październik 24th, 2007 rpkk

Stry Niedźwiedź na blogu Antysocjal zapostulował z lekkim oburzeniem, że ludzie nie są głupcami i wiedzą, skąd się wzięło bogactwo; że myścą politycznie w sposób racjonalny. Oczywiście się z tym nie zgadzam.

Polityka to nie jest konkret – skutki decyzji w polityce odczuwa się po latach, a ponadto obowiązuje antyracjonalny trend zdobyuwania wyborców. Jest to skuteczniejsze od racjonalnego dyskursu, gdyż dociera do większej liczby ludzi, bo zarówno do myślących, jak i nie myślących. A niemyślących jest więcej.

Racjonalnie podejmuje decyzje polityczne Jeśli decyzje polityczne (dość mocno oderwane od TU&TERAZ świadomie podejmuje 5% to jest to góra. Nawet to wydaje mi sie przewartościowane. Dlaczego? Na racjonalne podejmowanie decyzji musi się złożyć kilka klocków, które są warunkiem sine qua non.

Po pierwsze: musi zostać podjęta aracjonalna decyzja o używaniu racjonalności – to wcale nie jest takie oczywiste, bo gdyby była racjonalna, to byłaby totalna – jeśli zaś nie jest, to nie ma sposobu, by taka była: można racjonalnie gotować jajko, lecz aracjonalnie kupować proszek do prania.

Po drugie: trzeba pomyśleć racjonalnie, co nie wynika z poprzedniego wyboru racjonalności, a co wcale nie jest takie oczywiste, bo: ludzie nie umieją myśleć; jeśli umieją myśleć, to im sie nie chce; jeśli umieją myśleć i chce im się myśleć, to mają błędne przesłanki, albo odmienną metafizykę, czy antropologię (a z tego to może z 0,1% sobie zdaje sprawę).

Po trzecie: trzeba posiadać prawdziwą i niezafałszowaną informację w ilości odpowiedniej do podjęcia decyzji (pisałem coś o tym we wpisie Schowaj sobie dowód).O to jest bardzo trudno, bo przecież rządowi na tym nie zależy – po co udzielać informacji tym paru procentom, skoro może to wywrzeć nieznane skutki na resztę? A to sie może skończyć utratą władzy.

Po czwarte: nerwy również wpływają na racjonalność. Chandra, zniechęcenie do polityków, zniechęcenie do demokracji, zniechęcenie z powodu trudności uzyskiwania informacji (ja na przykład nie oglądam wcale dzienników TV, bo mnie skręca, jak można tak kłamać w żywe oczy), zniechęcenie głupotą ludzi, depresja itd. Czyli trzeba być w stanie w danym momencie podjąć ze nie koniec! To, że zostały wszystkie cztery spełnione na rzecz podjęcia decyzji nie oznacza, że ona ma zostać podjęta w sposób racjonalny. Przykład: racjonalnie podjąłem decyzję, że chcę, aby został zrealizowany program UPRu. Ale z listy UPRu startuje powiedzmy Szczypiński (startował z PO), a absolutnie nie chcę wspierać jego kariery politycznej, bo racjonalnie uważam, że jest nędznym człowiekiem i może np. sprzedać UPR dla doraźnych korzyści. I mam konflikt dwóch racjonalnych zachowań w prosty sposób nie rozwiązywalny w sposób racjonalny.

Tak więc te 5% to chyba i tak jest zbytni optymizm. Dochodzi do tego jeszcze oderwanie TU i TERAZ od decyzji politycznych. A wiadomo, jak ludzie luźno podchodzą do odległych problemów. A więc demokracja z samej swojej natury jest antyracjonalna, a ludzie oderwanych id ich bieżącej rzeczywistości, politycznych poglądów nie podejmują racjonalnie. C.N.D.

  1. Stary Niedzwiedz
    Październik 25th, 2007 at 11:43 | #1

    Szanowny Panie Ryszardzie,
    Ani przez chwilę nie twierdziłem że OGÓŁ ludzi podejmujących decyzję przy urnie wyborczej myśli racjonalnie!!!
    Moje dywagacje dotyczyły młodej emigracji zarobkowej pracującej w Zjednoczonym Królestwie i Irlandii. Skoro ludziom tym chciało się wyjechać za granicę, nauczyć (o ile wcześniej nie znali) kilkuset słów po angielsku i pracować zgodnie ze znaczeniem tego słowa, jakie obowiązuje w cywilizowanym świecie, reprezentują pod względem przedsiębiorczości i inteligencji poziom przekraczający średnią krajową. A w iluprocentowej grupie należy ich zamknąć nie wiem, jestem informatykiem a nie socjologiem.
    Ludzie ci pracując w normalnej gospodarce i żyjąc we w miarę normalnym społeczeństwie nie mogą nie wiedzieć, że źródłem zamożności jest sensowny ustrój gospodarczy plus codzienna ciężka praca (Max Weber się kłania!). Skoro zatem głosowali na plastikowego łgarza, próbowałem doszukać się w tym jakiegoś racjonalnego jądra. A innego sensownego wytłumaczenia, niż troska o wartość swoich oszczędności w warunkach polskich za lat kilkanaście nie widzę (co oczywiście nie znaczy, że takowe nie istnieje).
    Bowiem druga narzucająca się hipoteza iż ludzie ci dalej myślą „Michnikiem” uważam za zbyt proste.
    Pozdrawiam serdecznie
    Stary Niedźwiedź

  2. rpkk
    Październik 25th, 2007 at 12:25 | #2

    Dziękuję za zauważenie mojego głosu w dyskusji.
    Jednak muszę stwierdzić, że jestem dużo bardziej sceptyczny pod względem zdolności ludzi co do myślenia racjonalnego w tak dalekiej perspektywie. Raczej uważam, że myśleli w sposób podobny do tych, którzy nie wyjechali, a przekonała ich powierzchowna ideologia liberalizmu gospodarczego i najazdka mediów europejskich na PiS. Podstawowa zasada mas demokratycznych brzmi „Nie każ mi myśleć” (jest taka książka o masowym korzystaniu z Internetu).
    Nie wierzę w myślenie wyborców.
    P.S.: Bardzo się cieszę, że Pan odpowiedział i zapraszam do lektury mojego bloga. Szczególnie chciałbym poznać Pana zdanie co do etycznych podstaw opodatkowania. Proszę przeczytać: Czy należy płacić podatki?.

Komentarze są zamknięte