Sposób poznawania przez rząd
Szanowny Pan Janusz Korwin-Mikke w artykule O likwidacji ‘dzieci niepełnosprawnych’ pobieżnie i pobocznie zwrócił uwagę na problem, tego, w jaki sposób poznaje aparat urzędniczy.
Na początek moich wywodów uwaga: jeśli liczba urzędników przekroczy znacznie 10.000 to stają się poddani w pełni opisywanym przeze mnie zjawisku – oczywiście dotyczy to monarchii – w demokracji ta liczba jest znacznie mniejsza (demokracja może, przy pewnych mechanizmach być skuteczna do tej liczby). Skąd ta liczba? Otóż jest to liczba ludzi, która umożliwia w systemie hierarchicznym poznanie takiej ilości ludzi, żeby znali oni razem wszystkich innych, czyli 1002. (100 jest lekko zaniżoną liczbą nawiązywanych relacji w tak zwanym stadzie wtórnym czy grupie stadnej. Jest to taka grupa osób, z którymi wiążą nas relacje podobne do tych panujących w stadzie, czyli 100-150.)
Jeśli ta liczba zostaje przekroczona, i najwyższy szczebel nie ma już tak bliskiego związku z najwyższym, to rozliczanie urzędników następuje jako nieznanych osób i są oni traktowani bezosobowo. Skutkiem tego jest, że występuje konieczność stworzenia dokładnych przepisów, a nie zdania się na moją opinie o danej osobie. Bo o ile możemy zaakceptować opinie osoby znanej na temat osoby nieznanej, o tyle opinia osoby nieznanej o nieznanej i jej pracy (co występuje przy przekroczeniu tych 10.000) już nas nie przekonuje. Dodatkowo, nawet jeśli liczba urzędników jest mniejsza od tych 10.000, to i tak będą oni dążyli do zmniejszenia swojej odpowiedzialności i sprecyzowania przepisów.
Stworzenie przepisów i dokładnych wytycznych powoduje poznawanie przez kategoryzację (zakwalifikowanie do znanych kategorii na podstawie znanych wskaźników). Jeśli przepisy te nie są ścisłe lub są niezrozumiałe czy też trudne do przyswojenia, to dodatkowo pojawia się korupcja. I nie ma na to żadnej rady – to jest jak prawo fizyczne.
Jeśli więc aparat urzędniczy poznaje przez kategoryzację, to właśnie w ten sposób poznaje rząd. Poznawanie przez kategoryzację jest obarczone dwoma błędami mechanistycznymi: o pierwszym już wspomniałem – kategorie i właściwości muszą być jasne i określone, a drugim jest to, iz percepcja może dotyczyć jedynie działań i rzeczy możliwych do udokumentowania, a nie intencji. Dlatego to nie bycie biednym decyduje o włączeniu do kategorii biednych, lecz udokumentowanie tego. To już wyraźny przykład możliwości abstrakcji dokumentacji od rzeczywistości. A zacieśnianie przepisów powoduje ich mnożenie i rozszerzanie sfery korupcjogennej. Czyli albo nieskuteczność w wyniku niemożności wystarczająco dokładnej kategoryzacji, albo nieskuteczność w wyniku korupcji. Dlatego też im więcej zadań postawimy przed rządem, tym mniej będzie on skuteczny.
Dlatego wszelkie działania rządu, czy nawet większych instytucji społecznych skierowane na równanie szans, czy tego typu podobne bzdury są – abstrahując od ich etyczności i sensowności – absolutnie nieskuteczne i powodują odmienne skutki. Skuteczne (ale też nie do końca – bodajże jeden Nobel był za udowodnienie tego) są instytucje, które ocenia się według jednego, łatwo mierzalnego wskaźnika. Na przykład przedsiębiorstwa – mogą być duże, lecz oceniane są pod względem zysku. Cała reszta to kolektywistyczne złudzenia…
Ostatnie komentarze