Totalitaryzm
Jednym z podstawowych pytań, jakie musimy sobie zadać przy rozpatrywaniu problemu totalitaryzmu jest pytanie, skąd on się bierze. I odpowiedź może być zaskakująca: jest bardzo blisko, czasami przylega niczym druga skóra.
Każdy z nas ma wrodzoną skłonność patrzenia na świat przez pryzmat tego co zna i klasyfikowania wydarzeń w aspekcie rzeczy znanych. Nawet jeśli potrafimy coś wydedukować, to także posługujemy się znanymi schematami i przyjętymi założeniami. Ta skłonność jest oczywista, jednak ma ona też taką
Problem teściowych i intelektualistów – to właściwie problem wszystkich ludzi (ale niektórzy sobie z nim lepiej radzą od innych). Jest to przełożenie [nie robisz tak jak ja chcę] i [ja wiem dobrze] z czego wynika [robisz źle] na [robisz źle] i [specjalnie robisz źle] (tylko nam się niechcący coś źle robi – inni to robią na przekór nam z premedytacją!) z czego wynika: [jesteś zły]. U mężczyzn jest to wniosek [jesteś głupi]. To rozumowanie jest oparte na całym mnóstwie fałszywych założeń, które nawet nie rak trudno dostrzec, ale jakże trudno zauważyć jego stosowanie w życiu codziennym!
Z tego schematu właśnie korzystamy, gdy żądamy kontroli nad innymi. I pół biedy, gdy ktoś rozsądnie powie: A co Cię to obchodzi? Czy to Ci robi krzywdę? i nie dopuści do naruszenia wolności. Jeśli jednak autorytetów nie ma, zasady nie obowiązują (bo zasady dla większości ludzi są oparte nie na założeniach a na autorytetach), to kto powstrzyma większość „wiedzących lepiej” od narzucenia swej woli innym? A naprawdę mało kto sie zastanawia, czy rzeczywiście dobre jest wskazywanie sposobu, w jaki się powinno zachowywać i zmuszanie do tego. Bo z tego, że 90% populacji przejawia pewne zachowanie nie wynika, że dobrze by było, gdyby w ten sposób zachowywało się 100%, lecz także jest bardzo prawdopodobne, że byłoby źle, gdyby ten procent zmalał na przykład do 80.
Mało kto także się zastanawia, czy przypadkiem on nie należy do jakiejś mniejszości, która kiedyś nadepnie na palce komuś z większości „wiedzących lepiej”. Takiej bezmyślności w sukurs przychodzi zapewnienie podświadomości, że skoro coś wiemy, to wiemy to najlepiej.
Ostatnie komentarze