Przygniatające prawo własności…
Dziś znowu przyszła mi do głowy myśl związana z tzw. ?prawem własności intelektualnej?. Jakże perfidnie się je wykorzystuje.
Jeśli znajdę krzesło, które nie wydaje się mieć właściciela, to nie ma problemu, żebym na nim usiadł. Jeśli w tym czasie znajdzie się właściciel i określi swoje prawo własności (Nu, widzicie Panocku, to som moje łowce, to jest moja łonka a na tym krzesełku to ja siodam i je pose. A posłem ino w ksoki…
) to przecież nie ma problemu. Podobnie jak się towarzystwo podczas spływu rzeką rozbije na jakiejś łące, to najwyżej przyjdzie właściciel i zażąda za dalsze biwakowanie jakiejś piątki od łepka…
Jakże inaczej wygląda sprawa z tzw. "własnością intelektualną". Niech ktoś spróbuje używać czegoś, do czego sobie rości pretensje jakiś nieokreślony i nieznany "właściciel intelektualny". Jak się znajdzie, pozna i określi, to poczujesz jego określoność wstecz bardzo materialnie. I mówienie, że ta "własność" sobie leżała i się nią tylko zaopiekowałeś nic ci nie da – "własność intelektualna jest traktowana zawsze jakby była w sklepie na wystawie. Zawsze jest hipotetyczna wystawiona na sprzedaż, choć czasami nie można jej kupić.
I jeszcze druga uwaga, związana z poprzednią. Jak ustalić jej cenę? Przecież jest monopolem? Zawsze! Gdzie jej rzadkość? Zgodnie z rozumowaniem socjalistów należałoby wprowadzić jakąś komisję, która regulowałaby ceny, żeby nie były one ani "dumpingowe" ani "zawyżone". Jest też aspekt porzucenia – "własność intelektualna" z samej definicji nie może być porzucona.
Bardzo wyraźnie widać, że "prawa własności intelektualnej" są traktowane w sposób bardzo szczególny. Są to ober-prawa.
I jeszcze odpowiedź na nurtujące pewnie niektórych pytanie, dlaczego tak się wściekam na tę ?własność intelektualną?. Otóż nie wściekam się na ?własność?; nie wściekam się także na to, że nasi zaborcy w bandycki sposób ograbiają ludzi z ich praw ? póty dzban wodę itd. oraz Pan Bóg nierychliwy? Wściekam się na to, że osoby przeze mnie bardzo szanowane, takie jak x. Piotr Pawlukiewicz, próbują mi wmówić, że to jest grzech, że to jest kradzież. Bo nie jest.
Oczywiście, jeśli okazałoby się (ponieważ moje obiekcje są w większości negatywne) że etyka katolicka uporała się z nimi i przeszła płynnie z antropologii katolickiej do ?praw własności intelektualnej?, i dowiodła ich słuszność natychmiast zmieniam banderę. Tylko jakoś mi się to nie widzi. Poza tym musieli by jeszcze zmagać się z problemami pochodnymi, takimi jak ?prawo do permanentnej inwigilacji?, ?prawo do zawieszania wolności dla obrony własności intelektualnej? i innymi. Może któryś się z tym upora. Pozostaje tylko pytanie, czy on wtedy będzie katolikiem, czy heretykiem?
A przypinkę x. Piotrowi jeszcze dodam ? bo jest znana wszystkim czytelnikom moja postawa odnośnie płacenia podatków. Jest też znana postawa x. Piotra w tym względzie. No i w jednym z ostatnich ?Katechizmów?? tak się wyłożył? Tylko tym razem w sprawie zabójstwo / zabójstwo uzasadnione / morderstwo? Jakoś jeszcze o tym nie napisałem ? właściwie dlaczego?
Ostatnie komentarze