Wbrew powszechnej, a przyznam sie – także mojej, przed gruntownym zastanowieniem się – opinii, kobiety były dyskryminowane przez brak praw do dziedziczenia. Jednak zastanowiło mnie, jaką korzyść odnosiło społeczeństwo z takiego zachowania, skoro trwało ono tysiące lat.
Należy bowiem zwrócić uwagę, które dobra pierwotnie, gdy zaistniała potrzeba dziedziczenia dóbr i możliwość utrzymania pod koniec życia podwyższonej preferencji czasowej, były dziedziczone. Była to ziemia. Dlatego, że przy trybie osiadłym, czy rośliny, czy zwierzęta potrzebowały ziemi, by na niej rosnąć, czy się paść. Wobec tego, było to dobro bardzo rzadkie, gdyż należało włożyć wiele pracy i to nie samotnego człowieka, lecz znacznej grupy ludzi, by w sposób pierwotny zawłaszczyć ziemię. Skoro tak, to dobra tego była ściśle określona i trudno powiększana ilość. A teraz załóżmy, że jakiś człowiek miał liczne potomstwo: 5 córek i 5 synów. Jeśli był bogaty, to spokojnie mógł podzielić swą posiadłość, która do tej pory wystarczała na utrzymanie 12, a pewnie i 15 osób na 5 synów, by mieli na początek na utrzymanie żony i dziecka, a wspólnie zawłaszczali więcej ziemi. Gdyby podzielił to na 10 osób, to po pierwsze zanikła by premia dla niego, za dobre zarządzanie, gospodarność, bo jego dzieci otrzymałyby po małżeństwie średnią z dziedzictwa ich i ich żon czy mężów. Po drugie – do momentu zamążpójścia siostry znajdowały by się w gorszej sytuacji, niż bracia, bo oni nie mieliby żadnego interesu w pomaganiu siostrom, poza miłością braterską. Po trzecie – zakłócona by została możliwość zamążpójścia w odleglejszej okolicy – pola znajdowały by się w znacznej odległości od siebie. Dlatego dziewczyna dostawała posag – czyli pierwotnie zwierzęta, statki – jak to się wcześniej określało sprzęty domowe, czy pieniądze. To były powody, dla których było to opłacalne dla względnie bogatych.
Jeśli dotyczyło to biednych, to tym bardziej było to zabezpieczenie kobiet, gdyż one dostawały swój posag zwykle w ten sam sposób (był z tej strony nacisk od strony narzeczonego). Nie można było dzielić ziemi, gdy podział nie zabezpieczał przeżycia. To mężczyzna, jeśli dla niego nie starczyło ziemi, musiał podążyć za pracą w inne strony, gdzie, jeśli był wystarczająco inteligentny – dorabiał się (co stwarzało społeczeństwu dodatkowy pożytek, gdyż w rejonach o większych możliwościach szybciej przybywało ludzi, niż by to wynikało z samego ożenku) i mógł założyć własną rodzinę, gdyż dopiero posiadając majątek mógł się o nią starać. Ponadto było to korzystne ze względów psychologicznych: najstarsi synowie dostawali ziemię, najmłodsi odchodzili w świat. A to właśnie najmłodsi, jak wykazały badania porównawcze, wykazują większą zdolność do przystosowania się do ryzyka, są bardziej drapieżnie nastawieni do świata, co dodatkowo zwiększa szanse ich powodzenia.
Tak więc na podstawie tego rozumowania doszedłem do wniosku, iż to kobiety, wbrew powszechnej opinii, zyskiwały na takim rozdziale dóbr.
Ostatnie komentarze