1 grudnia 2006 r., czyli przeszło dwa miesiące temu wyszło „Stanowisko Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny w sprawie rządowego Programu Promocji Płodności” Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Dotarło to do mnie dopiero teraz – jak widać mam niejakie niedobory informacyjne.
Federdacja oczywiście wyraziła swój protest w całości przeciwko programowi, a w szczególności przeciwko metodom NPR.
Promowanie wyłącznie naturalnych metod planowania rodziny jest sprzeczne ze standardami medycznymi oraz założeniami skutecznej i racjonalnej polityki zdrowotnej na rzecz zdrowia obywateli, do zgodności z którymi Ministerstwo Zdrowia jest zobowiązane.
Pierwsze pytanie jakie pada do tego fragmentu brzmi nieco frapująco: jakie standardy medyczne i jakie założenia? Standardy medyczne mogą, jak sama nazwa wskazuje wypowiadać się jedynie w kwestiach medycznych, a z tego co mi wiadomo, to podstawowe kwestie podnoszone przeciwko metodom nienaturalnym (nieNPR) są natury moralnej. Założenia jest to coś jeszcze bardziej mglistego: moje założenia potraktowania Federacji (zmowa w celu popełnienia morderstwa na skalę masową itd…) mogą się różnić od założeń, które te Panie przyjęły odnośnie rozwoju swego stowarzyszenia.
Metody naturalne, jak doskonale wiadomo, charakteryzują się niską skutecznością zapobiegania ciąży, możliwość błędu przy ich stosowaniu sięga nawet 25%. Oznacza to, że na 100 kobiet, które się w ten sposób zabezpieczają, 25 może zajść w ciążę, której nie chciało i do której starało się nie dopuścić.
Argument „jak doskonale wiadomo”, jest „jak doskonale wiadomo” przejrzysty jak mgła w Londynie pod mostem w noc bezksiężycową. Z tego co mi wiadomo, to WHO zostało niedawno zmuszone do opublikowania wyników badań, i skomentowania ich wbrew interesom firm farmaceutycznych a zgodnie z prawdą, że „metody sztuczne coraz bardziej zbliżają się pod względem skuteczności do metod naturalnych”. Co do tych 25%… no jak jakaś pani ni umi liczyć do 4, to może żeczywiście na edukację seksualną zbyt wcześnie…
Ministerstwo Zdrowia ma obowiązek rzetelnego i nietendencyjnego informowania o wszystkich metodach antykoncepcji, w tym o poziomie ich skuteczności. Nie może sobie po prostu wybierać jednej metody i na jej promocję koncentrować wszystkich sił i środków. Polityka zdrowotna musi być neutralna światopoglądowo, nie powinna się opierać na zasadach wiary katolickiej. Musi uwzględniać najnowsze osiągnięcia medycyny w tym zakresie oraz najlepsze standardy ich promocji i dostępności zgodne z wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia. MZ musi przestrzegać zasady zapewnienia kobietom możliwości pełnego wyboru metod planowania rodziny w oparciu o bezstronną i rzetelną informację.
Co do opierania się na zasadach wiary, to śmiem się nie zgodzić. Neutralność światopoglądowa to bardzo wygodna utopia, której zaprawdę, powiadam Wam, żadna, ale to żadna organizacja głosząca ten postulat nie zamierza wprowadzać w życie. Co do przeciwstawienia wiary i osiągnięć naukowych, to panie są nadal w XIX wieku i to jeszcze na zapyziałej prowincji. Co do powinności MZ to zostawiam to bez komentarza, gdyż w tym przypadku akurat pełna i rzetelna informacja uderza w autorki tego manifestu.
Ministerstwo Zdrowia, organizując niezwykle kosztowną kampanię na rzecz naturalnych metod, w istocie wprowadza w błąd obywateli. Sugeruje, że chce pomóc kobietom regulować ich płodność, gdy tymczasem, promując zawodne metody naturalne, chce skazać kobiety na niekontrolowaną płodność. Podstępnie chce zmusić kobiety, by zachodziły w niechciane ciąże. Naraża zatem kobiety nierzadko na dramatyczny wybór, albo niechciane macierzyństwo albo nielegalne aborcje.
Koszta!!! Nic tak nie ściska socjalisty za serce, jak to, że socjalista innej nacji wydaje pieniądze. Zamiast niego!!! Dalszy bełkot nie wymaga chyba komentarza…
Traktowanie płodności jako wartości samej w sobie, pożądanej zawsze i bez względu na wszystko, nie uwzględnia realiów życiowych milionów kobiet i par. Płodność jest dobra tylko wtedy, gdy może być zaakceptowana przez zainteresowanych. Niekontrolowana płodność może prowadzić do dramatycznych wyborów i licznych komplikacji życiowych.
I znowu pomieszanie porządków. Bo płodność ludzka jest dobra zawsze. Lecz jej wykorzystanie, jak każdego narzędzia może być złe. Nawet gilotynę można wykorzystać do zabijania ludzi i cięcia kapusty (taki przykład…). Niekontrolowana płodność może doprowadzić do nieszczęść – z tym zgadzam się w zupełności. Dlatego należy ją kontrolować, a nie zniszczyć.
Możliwość kontrolowania płodności jest jednym z największych dobrodziejstw i osiągnięć współczesnej cywilizacji, korzystanie z którego uznane zostało powszechnie przez międzynarodowe gremia za jedno z podstawowych praw człowieka. Do realizacji międzynarodowych standardów Polska jest zobowiązana międzynarodowymi umowami i traktatami. Niestety, od wielu lat nie wywiązuje się ze swoich międzynarodowych obligacji, a obecne pomysły MZ wyglądają wręcz na prowokację wobec międzynarodowych gremiów.
„Międzynarodowe gremia”, „Międzynarodowe standardy” to słowa które w D***kracji należy wymawiać na klęczkach. Toć międzynarodowe zawsze jest lepsze od narodowego!!! Zastanawiam się, co w związku z tym począć z międzynarodowym terroryzmem…
W szczególności MZ działa wbrew zaleceniom Komitetu Praw Człowieka ONZ wobec Polski z 2004 r.:
9. Komitet ponawia również swoje zaniepokojenie przyjętymi przez Państwo Stronę regulacjami dotyczącymi planowania rodziny. Przyczyną zaniepokojenia Komitetu są również wysokie koszty środków antykoncepcyjnych, zmniejszenie liczby refundowanych doustnych środków antykoncepcyjnych, brak bezpłatnych usług planowania rodziny oraz charakter edukacji seksualnej (art. 6).
Państwo Strona powinno zapewnić dostępność środków antykoncepcyjnych oraz bezpłatny dostęp do usług oraz metod planowania rodziny. Ministerstwo Edukacji powinno zapewnić, by szkoły włączały do programów szkolnych dokładną i obiektywną edukację seksualną.
ONZ… Co to ja pisałem wyżej? Że lepsze?…
A tu jeszcze „powinno” i „zaniepokojenie”, i „bezpłatny”… Za głowę się chwycić i płakać, żeśmy nie dorośli, Bogu Dzięki, do międzynarodowych standardów międzynarodówki (a jakże!) socjalistycznej!
Pomysły Ministerstwa Zdrowia niepokoją tym bardziej, jeśli przypomnimy pomysły sejmowej komisji ds. rodziny i praw kobiet, której przewodniczy Anna Sobecka. Komisja obecnie pracuje nad programem ds. rodziny, w ramach którego ma zamiar poważnie ograniczyć dostęp do tabletek antykoncepcyjnych oraz prezerwatyw poprzez wymuszenie publikowania na opakowaniach fałszywych informacji o ich szkodliwości. Wprowadzenie podobnych inicjatyw do polskiego prawa może drastycznie zmniejszyć liczbę osób korzystających z antykoncepcji, co doprowadzi do wzrostu niechcianych ciąż i aborcji. Ograniczenie dostępności prezerwatyw może zwiększyć liczbę osób zakażonych wirusem HIV/AIDS.
Uffff… Dobrze, że kłamstwo nic nie waży, bo by mi się ekran urwał. Co prawda prawda także nic nie waży, ale z drugiej strony jednak waży 1.
„Fałszywe informacje”! A fe! Toć należy jedynie drukować w pełni słuszne informacje o szkodliwości palenia… (To, że ta szkodliwość dotyczy 1/6 społeczeństwa nie ma tu chyba nic do rzeczy)
Należy tu przypomnieć, że dostępność do prezerwatyw jest statystycznie skorelowana dodatnie z ilością zarażeń HIV oraz z ilością aborcji. Pięknie o uzasadnieniu psychologicznym tej sytuacji pisał między innymi pan Jacek Pulikowski. Ponadto wiadomo, że według wskaźnika Pearla prezerwatywa ma 20 punktów. W połączeniu ze środkami plemnikobójczymi około 18. co oznacza, że kobieta współżyjąca bez skrępowania i zabezpieczająca się zawsze w ten sposób powinna statystycznie począć w swoim życiu 2-3 dzieci.
Ponadto ogólnie stosowanie środków antykoncepcyjnych/poronnych (terminy utorzsamiane przez organizacje proabortywne) sprzyja mordowaniu dzieci i rozprzężeniu obyczajowemu, czyli braku kontroli nad płodnością. Opiszę te mechanizmy psychologiczne jeszcze kiedyś.
Należy również pamiętać o groźbie wprowadzenia do konstytucji RP całkowitego zakazu aborcji. W tej sprawie pracuje obecnie nadzwyczajna komisja sejmowa. Dalsze zaostrzenie prawa do przerywania ciąży przy jednoczesnym ograniczeniu dostępności antykoncepcji będzie miało negatywny wpływ na życie i prawa kobiet w Polsce.
Za to będzie miało bardzo pozytywny i niebywale chwalebny wpływ na sytuację prawną i życie dzieci. Najlepiej na taką sytuację wpłynęłoby traktowanie osób propagujących środki abortywne jak winnych planowania morderstwa, współudziału i tym podobne…
W imieniu Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny apeluję do Ministra Zdrowia o wycofanie się z programu promocji naturalnej antykoncepcji.
Przewodnicząca – Wanda Nowicka
Za okupacji podobne obwieszczenia rozlepiano na ulicach. Tylko podpis był bardziej ssowski… A w Niemczech hitlerowskich Niemka za aborcję mogła zostać powieszona… A w okupowanej Polsce Polka za aborcję dostawała „gratyfikację”…
Co do samego programu rządowego, to uważam, że nie te woły i nie ten wóz, czyli że nie jest to nie tylko najlepszy sposób wpływania przez rząd na płodność, ale też oburza mnie przesłanka, która tym rządem kieruje: rozmnożyć niewolników. System Oligarchiczno-Socialistyczny, który obecnie panuje mierzi mnie ogólnie. Tyle że z tezami, wysuwanymi niekiedy przez niektórych przedstawicieli tegoż ustroju zgadzam się w 100%!
Poza tym, nawiązując jeszcze do rządowego zachodu… Kto to słyszał, żeby płodność trzeba było promować? Toż ona w normalnych (niesocjalistycznych i nie niewolniczych) warunkach promuje się sama!
Ostatnie komentarze