Intelektualna odyseja stanowiąca podstawę zachodniej cywilizacji rozpoczęła się w starożytnej Grecji. Niestety, greckim myślicielom nie udało się pojąć najważniejszych zasad spontanicznego rynkowego porządku ani dynamicznego procesu współpracy w świecie, który ich otaczał. Podczas gdy to właśnie Grekom zawdzięczamy rozwój takich dziedzin jak epistemologia, logika, etyka, a nawet koncepcja prawa naturalnego, nie dostrzegli oni jednak potrzeby rozwoju dyscypliny poświęconej badaniu spontanicznych procesów współpracy społecznej, które tworzą rynek.
Zebrane razem informacje o poglądach starożytnych na gospodarkę: ojcowie filozofii byli twórcami jej grzechu pierworodnego – przekonania o zupełności własnego systemu. Istniały prądy, które doceniały wolność i własność, ale Wielka Trójka storpedowała w myśli europejskiej te trendy na kilkaset lat, oraz zasiała ziarno pozytywizmu, z którym zmagamy się do dzisiaj. Polecam lekturę.
Oprócz tego, ze p. Miąsik zauważył ten sam artykuł na Mises.pl (wpis poprzedni), to jeszcze wygrzebał stertę dyskusji na temat „własności intelektualnej”. Naprawdę, warto zobaczyć: Miasik.net ? Postęp technologiczny.
Ja oczywiście twierdzę, że w tej sprawie stanowisko James L. Walkera, który pisał pod pseudonimem Tak Kak jest najbardziej zgodne z antropologią katolicką. Argumentem koronnym, który dołożyłbym do tej dyskusji jest fakt, iż to, że komuś coś daję nie obliguje tym samym tej osoby do wzajemności (tak na marginesie: jednym z filarów miłości, czyli i antropologii katolickiej, jest dawanie bezinteresowne). Jeśli natomiast daję mu to, umawiając się z nim, że nikomu więcej tego nie przekaże, to, jeśli złamie tę umowę – mogę mieć pretensję tylko do niego, a nie do tych, którym przekazał. Jest to zdecydowanie odmienna sytuacja, niż przekazanie np. krzesła. (Dla tych, co dalej nie rozumieją: bo każde krzesło jest tym konkretnym krzesłem, a żadna idea / informacja nie jest tą konkretną informacją.) Państwa zas uchwyciły się tego, by pozornie usprawiedliwić niesprawiedliwą przemoc.
Nie można mówić lub pisać, a do tego utrzymywać korzyści z milczenia.
Moja pierwsza myśl, która przyszła do mnie po usłyszeniu wieczorem o nowym pomyśle rządu odnośnie hazardu było „kto komu” – bo ile, to się da z grubsza ocenić – przy kontrakcie wartym 100 mln 10 mln „przepływa”. Kontrakt długoletni – kwota przychodu w ciągu 6 lat. Co oznacza, że w grze jest jakieś 10 mld. Oczywiście właścicieli kasyn jest mniej, niż właścicieli „jednorękich” – maja wiec przewagę w organizowaniu się…
Może mi ktoś tylko wyjaśnić, dlaczego jeszcze istnieją zwolennicy ustroju, w którym, jak to powiedział bohater pewnej produkcji TVNu: „co się polepszy, to się popieprzy”? No i jakim cudem można jeszcze twierdzić, że „dochody do budżetu wzrosną”? Ja oczywiście jestem za jak najszybszym bankructwem RP, ale bez przesady – RP jest jednak mniej faszystowska od RFN.
Jakie straty??? Co to maja być za straty? Straty z tytułu tego, że Polacy robią coś, co jest w Polsce nielegalne, wiec nie jest obłożone podatkami? Równie logiczne byłoby stwierdzenie, że Skarb RP traci miliard dolarów rocznie z powodu braku podatku od handlu nosorożcami białymi i innymi takimi… Czy zdanie Każdy ekspert to kompletny debil to oksymoron? Czy też może jest egzemplifikacja twierdzeń Gebbelsa o prawdzie?
Oczywiście, pobocznym pozostaje pytanie, czy „straty budżetu” są dla nas dobre, czy złe. Według mnie – dobre, według kolektywisty – złe. Ale wracając do powyższych twierdzeń – kolektywizm jest achrześcijański. Chmmm… A to było ma wiara.pl. Nie wiem, czy oni tam czytają informacje z PAP, czy je przepisują, czy tylko przeklejają.
Grzebiąc w sieci natknąłem się na wykład, który autor przerobił na prezentację na YouTube. Crash Course Chrisa Martensona – wykład w języku angielskim. Warto posłuchać.
Jakie we mnie uczucia budzi postać zmarłego M. Edelmana… no cóż te wszystkie, które budzą we mnie także określenia: szczery faszysta, demokrata, socjalista… Dlaczego? Dlatego:Marek Edelman ? Wikicytaty.
Ostatnie komentarze