Kryzys człowieka i społeczeństwa w Buncie mas Jose Ortegi y Gasseta
Nawigacja
- Wstęp
- 1. Podstawowe źródło problemu
- 2. Skutki problemu
- 3. Człowiek wobec masy
- Zakończenie
- Bibliografia
Wstęp góra
Jose Ortega y Gasset pisał swe dziełko w latach trzydziestych XX wieku. Wówczas już zaczęły nabrzmiewać w Europie problemy wynikające ze stupięćdziesięcioletnich zaszłości. Wtedy to szalały po niej demony rewolucji francuskiej, komunizmu, faszyzmu, socjalizmu i liberalizmu. Kryzys XIX wiecznego Kościoła Katolickiego dopiero zaczynał się powoli rozwiązywać.
Niezwykłym jest, że już wtedy Gasset zdołał dopatrzyć się w społeczeństwie tendencji, które w zintensyfikowanej formie możemy obserwować dzisiaj. Człowiek, który przestał pożądać a zaczął wymagać staje się coraz powszechniej obecny w społeczeństwie północy.
Nieokiełznany rozrost ideologii demokratycznej na gruzach komunizmu oraz nieokiełznany rozwój człowieka masowego (socjalistycznego) jeszcze przed jego upadkiem postawiły przed społeczeństwami bardzo konkretne problemy, których genezę w doskonały sposób ujmuje w swoim eseju autor.
1.Podstawowe źródło problemu góra
Jeśli popatrzymy na dzieje ludzkości, to wiek XIX staje się dla nas wiekiem niezwykłym. Technologia i rozwój myśli politycznej, które to rozpoczęły przemiany Europy w wieku XVIII osiągnęły masę krytyczną, i zaowocowały zaistnieniem nowych jakości.
Gasset widzi w tym wieku przede wszystkim wiek narodzin masy, czyli zbiorów zunifikowanych pod względem dążeń i pragnień jednostek, które jako całość uświadomiły sobie swoje polityczne znaczenie. To, co szlachta polska zawarła w konstytucji Nihil novi, teraz dotarło do mas. Nic nowego o nas bez nas.
Takie postawienie sprawy wynika z kilku czynników, z pośród których Gasset po pierwsze wymienia wzrost techniki do poziomu, w którym nie tyle była ona tworzona, co zastana. Współcześnie dostęp do informacji, łatwo dostępną i tanią energię, coraz zdrowsze i dłuższe życie ludzie zdają się traktować jako coś należnego, naturalnego i zastanego, kiedy jeszcze kilkaset lat wcześniej było to traktowane na sposób cudowny, z troską i pieczołowitością.
Ponadto zaistnienie w polityce standardów demokratycznych spowodowało kilka współzachodzących procesów. Szacunek dla mniejszości zamienił się w tolerancje dla zachowań mniejszości, a następnie w coraz szersze poszerzanie pola znaczeniowego samej tolerancji, aż do przychylnego przyzwolenia, niemalże uczestnictwa. Przyjęcie zasady współrządzenia obywateli zaowocowało obniżeniem standardów osób desygnowanych przez społeczeństwo do roli bezpośrednich rządców.
Tak więc masy charakteryzują się wspólną świadomością celu. Jednaj jest to cel negatywny. Masy wypowiadają się przede wszystkim, czego nie chcą, a ich chcenia są w gruncie rzeczy pochodne od tego antycelu. Masa chce, by wszystko było jak najbardziej bezpieczne i przyjemne.
Znamiennym staje się, że powstały wówczas w XIX wieku także związki ludzi, którzy określali się w opozycji do masy. Bowiem ta unifikacja dążeń i pragnień jest określeniem się własnym jednostki jako takiej jak inni. Przeciwny nurt stawiał na indywidualizm i z niego wyrósł negatywny liberalizm, pod koniec XIX wieku przejęty przez masę…
Zatracenie się w masie daje wiele korzyści. Pierwszą jest korzystanie z siły masy. Nie można zbyć żądań kilkudziesięciu tysięcy ludzi. Trzeba się wobec nich opowiedzieć.
Następnym zyskiem jest rozmycie odpowiedzialności ? masa przecież w skutek swej objętości jest niezdolna do podjęcia odpowiedzialności. Odpowiedzialność może bowiem podjąć jedynie istota wolna i świadoma, a masa, nie będąc nawet osobą, nie może być ani wolna, ani świadoma. Ponadto każdy z członków masy także nie jest zdolny do podjęcia odpowiedzialności: skoro jest w masie, to podjęcie odpowiedzialności jako jednostka oznaczałoby oderwanie się od masy, zaprzestanie bycia takiego jak inni. Jeżeli grupa jakichś ludzi podejmuje odpowiedzialność, to jest to równoznaczne z tym, że nie są oni częściami masy (częściami, a nie członkami, bo członkiem musi być w pełni osoba, a część masy niejako oddaje swoją osobowość na użytek i na zatracenie przez masę).
Tu więc rodzi się problem: w jaki sposób masa chce władzy bez odpowiedzialności? Na pewno nie jest to sposób bazujący na (jakże arystokratycznej, jak to zauważa Gasset) tradycji cywilizacyjnej Europy. Władza bez odpowiedzialności to taka głupia wszechmoc. Głupia, bo nie przyjmująca do wiadomości, że każda akcja budzi reakcję. Cóż z tego, że masa może wszystko, kiedy i sama może zostać wszystkim w wyniku swych działań? Reakcja świata na działanie masy, zarówno na płaszczyźnie kulturowej, społeczne jak i biologicznej, jest o tyle trudna do zaobserwowania, iż odnosi się do jednostek, tworzących masę. Sama masa przecież nie istnieje na żadnej osiągalnej płaszczyźnie. Masa może jedynie się przekształcić lub przestać istnieć, lecz nie może nabrać własności twórczych, dlatego iż twórczość przynależy do jednostek wybitnych, czyli ze swej istoty już jest sprzeczna z pojęciem masy.
Następną pułapką masy jest jej bagnistość ? masa wciąga, bierze jednostkę za zakładnika. Daje tak wiele, że jednostka staje się bezsilna wobec jej dążeń i podporządkowuje swoje dążenia w zamian za poczucie władzy i równocześnie poczucie bezpieczeństwa.
Gasset, a także inni, odnoście poczucia bezpieczeństwa mają dość negatywne zdanie. Bo czymże jest to poczucie bezpieczeństwa, które ma się w masie? Po pierwsze jest to pewność jutra ? ja wiem, co się jutro zdarzy, bo przecież cała masa na to pracuje, żeby było tak, a nie inaczej. taka pewność nie zachęca do rozpatrywania różnych scenariuszy ? jest tylko jeden właściwy i słuszny.
Po drugie bezpieczeństwo jest przeciwnością ryzyka. Ryzyko to zarówno prawdopodobieństwo porażki, jak i możliwość sukcesu. Lecz bez ryzyka nie istnieje sukces. A sukces jest niezbędny do trwania społeczeństwa. Masa dużo rzadziej ryzykuje od jednostki, gdyż jednostka generalnie ryzykuje z rozmysłem, zaś masa zawsze z przypadku. A rzeczywisty, a nie iluzoryczny sukces jednostki zawsze jest sukcesem całego społeczeństwa. Więcej, społeczeństwo odnosi sukces także w wyniku porażek pojedynczych jednostek!
Tu az nasuwa się ilustracja ze świata przyrody: gatunek ma bardzo duży, a ponadto wieloaspektowy zysk z porażki części osobników. Chociażby sprawa wędrówek ptaków. Ptaki maja zapisany azymutalnie program swych wędrówek. Jednak około 5% populacji co roku myli się w drodze i pokonuje trasę odchylona o kilka stopni od pierwotnej. I jakie są możliwości? Po pierwsze ? osobnik może zginąć w skutek pomyłki. Dla niego ? strata, dla gatunku przynajmniej brak straty, a możliwe, że i zysk ? wyeliminowanie niepewnego genomu. Po drugie ? osobnik nie zginie, lecz będzie musiał zużyć więcej siły, by trafić na miejsce. Mała strata dla jednostki, lecz dla gatunku zysk: utrwalenie mocnych genów. Po trzecie ? osobnik odnajdzie inne, dobre miejsce. I to już jest duży zysk i dla gatunku jak i dla jednostki.
Podobnie jak w świecie zwierząt i analogicznie w świecie ludzi społeczeństwo zyskuje nawet na porażce jednostki. Jeśli Społeczeństwo zaczyna być masą ? ryzykuje całe. To, zgodnie z zasadami cybernetyki, grozi zdecydowanie zagładą.
Po trzecie bezpieczeństwo jest rozmyciem odpowiedzialności. W masie możemy być nieodpowiedzialni, bo przecież masa nie może być winna ani odpowiedzialna, a my to znik
oma mniejszość w tej masie. Skoro inni tak robili, to znaczy że to było właściwe, dobre. A że później okazało się złe i zgubne? Za to musi odpowiedzieć kto inny. W skrajnym przypadku obarcza się jednostkę odpowiedzialnością. Oczywiście jednostka tak naznaczona nie może być częścią masy.
I jeszcze pułapka inności. Dopóki masa odnosi sukces, każdej z jej części opłaca się być jak inni. Ważniejszy staje się inny ode mnie. Kiedy zaś masa przegrywa, to każda z jej części może zawsze wyprzeć się tej inności, zrzucić przykrywkę poglądów wygodnych wtedy i przybrać przykrywkę poglądów wygodnych teraz. I w tym momencie dzieje się rzecz zadziwiająca: masa jako taka nie zmienia poglądów, gdyż poglądy zmieniają jej części. Części są podatne na koniunkturę, lecz masa nigdy ? masa określa przecież koniunkturę pierwotnie, zaś koniunktura określa masę wtórnie! I w tym karkołomnym manewrze masa broni innych poglądów niż przed chwilą, nie zmieniając ich przecież, bo i jak!
Jest jeszcze pułapka określania siebie poprzez masę. Jednostka, która nie ma poglądów, która nigdy nie chciała mieć poglądów buduje siebie za pomocą przynależności do masy! Jest to pułapka podwójna: z jednej strony jednostka staje się tak samo efemeryczna jak masa. Jednostka taka nie jest w sanie nawet współtworzyć masy ? ona się jej bezwarunkowo poddaje. Z drugiej strony, skoro taka jednostka określa się poprzez masę, to będzie bronić poglądów bronionych przez masę. Jeśli najwyższą wartością jest posiadanie takich samych poglądów jak masa, to te poglądy muszą być najlepsze.
Jest jeszcze pułapka tych, który tworzą masę. Wydaje się im, że tworzą masę. Mówią My, a myślą Ja. Jednak jest to złudzenie. Mogą oni wywołać na moment ruch masy w stronę takich, a nie innych poglądów, lecz po pierwsze zawsze pojawi się w masie podobny osobnik, który nie pozwoli zbytnio oddalić się masie w tym kierunku, a po drugie człowiek taki jest równie opętany masą, jak inne jej części. Masa zmienia się przypadkowo (w znaczeniu bezmyślnie), bowiem jej zmiany są wypadkową wielu aktywnych części masy. By masa bardziej podążyła tropem swego prekursora musi on głosić poglądy bardziej widoczne i mniej wymagające od masy niż jego konkurenci. Ponadto korzystne jest wyczucie trendu ? masa łatwiej pójdzie za radykalnymi poglądami w tę sama stronę, niż w przeciwną. Takie mechanizmy prowadzą do ciągłej radykalizacji poglądów masy. Z kolei to prowadzi do ideologii totalności ? kto przeciw nam ten nie jest człowiekiem, lub do drugiego bieguna tego zjawiska ? ideologii oblężonej twierdzy.
Z tej pułapki wynika też jeszcze jedna przyczyna samounicestwienia się masy: dla masy nie jest niemożliwe pragnąć równocześnie dwóch sprzecznych rzeczy. O ile bowiem Dobro, Piękno i Prawda są ze sobą absolutnie niesprzeczne, o tyle przyjemność, ładność i użyteczność w wielu aspektach mogą stać do siebie w zasadniczej sprzeczności. A masa potrafi dążyć jedynie do tych mizernych przejawów. Nie dlatego, ze jako zbiór jednostek by nie chciała dążyć do Piękna czy Dobra, lecz dlatego, że dążenie do którejś z tych pociąga za sobą określenie się jednostki i wyrywa ją z masy.
2.Skutki problemu góra
Wydaje się, że Gasset żył zbyt wcześnie, by dojrzeć przejęcie przez masę ideologii liberalnej. W połączeniu z wchłoniętymi ideologiami socjalistyczną i demokratyczną powstała mieszanka wybuchowa dużo bardziej niebezpieczna dla społeczeństwa, niż każde z nich z osobna. Ponadto w mieszance tej najwyraźniej objawiła sie ideologiczność na przykład demokracji (traktowanej nie jako narzędzie sprawowania rządów, lecz jako ich arche, podobnie jak i liberalizm). Dawni liberałowie zaczęli się określać libertarianami, by negatywnie odnieść się do czerpania wartości z wolności.
Wartości uległy dewaluacji, co zauważył Gasset. Części masy juz nie tylko ustosunkowywały sie do proponowanych hierarchii wartości, lecz same zaczęły je tworzyć. Odrzucając wartości chrześcijańskie masa postawiła się w sytuacji pielgrzyma bez ziemi i bez celu. Z kolei przyjmując wartości chrześcijańskie masa redukuje je, traktując w sposób utylitarny. W połączeniu z tendencją mas do radykalizacji poglądów powoduje to zasklepianie się nacjonalizmach i ksenofobiach. Nie jest to zjawisko przez masy dostrzegane, gdyż trzeba by świadomego i obiektywnego porównania rzeczywistości i poglądów, a jak już zostało stwierdzone ? obiektywizm przysługuje jednostce i wytrąca ją z masy.
Kontestatorzy, którzy masowo (!) pojawiali się w ostatnich dwóch stuleciach także zostali wciągnięci na orbitę masowości. Bycie kontestatorem stało się jednym ze sposobów bycia masą.
Nie tak dawno aresztowano mężczyznę siedemdziesieciokilkuletniego, który próbował nasikać do pisuaru. Pisuaru, który kilkadziesiąt lat temu zapoczątkował erę postmodernizmu. Na nic zdały się tłumaczenia staruszka, iż właśnie to było typowym przykładem kontestacji, zgodnym z nurtem tej sztuki. No cóż, nie był artystą i sikał bez pozwolenia. A więc wyłamał się z masy…
Potrzeba wytłumaczenia masie istnienia Prawdy zaowocowała zaistnieniem dwóch biegunów: masy tych, którzy są właścicielem jedynej prawdy, oraz tych, którzy nie uznają prawdy obiektywnej. Oba te stanowiska są fundamentalne i nie da się z nimi podjąć rzeczowej dyskusji. W obu tych stanowiskach autorytetami stają się jednostki z masy, jej prowodyrzy. Na czym wiec oprzeć dyskusje merytoryczną, kiedy przeważa ton retoryczny?
Powstaje więc problem, w jaki sposób wyrwać się spod dyktatury mas. Nie można zrobić rewolucji, gdyż jest to ruch oddolny i oparty właśnie na masach. Z kolei jeśli masa masie wydrze władzę, to właściwie w porządku władzy nic sie nie zmienia, społeczeństwo nie może w ten sposób zacząć się rozwijać, bo znów na przeszkodzie stanie mu masowość.
Innym wyjściem jest zamach stanu. Lecz jakie koszta pociąga za sobą siłowe przeciwstawienie się masie? Przede wszystkim w ten sposób nie da się scalić społeczeństwa, a istniejące wcześniej spoiwo ? masa ? zostaje usunięte. Jednak ludzie przyzwyczajeni do masy wkrótce znowu je tworzą, zwykle nastawione antagonistycznie, gdyż każda chce zdobyć dla siebie bezpieczeństwo.
Demokracja ideologiczna w przeróżnych przejawach jest najlepszą pożywka dla masy. Nie chodzi tu o demokracje jako formę sprawowania pewnej części rządów w państwie, lecz jako ideologię, jako źródło pryncypiów.
W dzisiejszej Polsce widać doskonale, jak demokracja liberalna pod wpływem masy przekształciła się w dyktaturę parlamentarną. Dla wygody masy zanegowano podstawowe zasady cywilizacyjne wypracowane przez kilka tysięcy lat. Okazało się, że to właśnie masa ma być w sposób doraźny źródłem sprawiedliwości czy racjonalności. Niestety, masa ze swej natury nie jest w stanie sprostać tym wymaganiom.
Niecierpliwość, wpisana w każdą masę powoduje, iz skuteczne sprawowanie rządów w Polsce staje się niemożliwe. Dlatego politycy nawet nie usiłują naprawdę rządzić. Zajmują się swoimi doraźnymi problemami, czyli przejęciem czy wpłynięciem na mechanizmy kontroli masy, przede wszystkim mediów. Nie jest ważne, co polityk zrobi, lecz to, w jaki sposób zostanie to przedstawione przez media.
Media z kolei także są ściśle związane z masą. Oczywiście, maja zdolność nią kierować, lecz przede wszystkim są związane ograniczeniami takimi, jak każdy lider masy. Chociażby finansowo.
Tak więc media z aparatu kontroli władzy i państwa stały się aparatem kontroli opinii publicznej. Należy zwrócić tu uwagę, że należąc do masy są one pozbawione realnej odpowiedzialności, posiadając całkiem realną i zintensyfikowaną w stosunku do pojedynczych liderów władzę.
p>
3.Człowiek wobec masy góra
Jak więc wygląda człowiek w zestawieniu z masą? Nie jest on przecież samotnym wędrowcem, lecz musi się jakoś w towarzystwie masy odnaleźć. Albo wejdzie w masę, stanie sie jej częścią, albo się jej przeciwstawi, albo znajdzie grupę innych, podobnie myślących i zignoruje dążenia masy. Przeciwstawienie się masie grozi zakrzyczeniem, zignorowanie jej skutkuje wyrzuceniem na margines. Wyrzuceni na margines bardzo często sami zaczynają przejawiać cechy masy.
Można jeszcze zignorować masę jako całości zacząć odnosić się jedynie do jednostek. Jednak tu znów okazuje się, jak silna jest siła wciągania masy. Tu prawie nie ma miejsca na nawrócenie.
Człowiek, który próbuje pogodzić w sobie sprzeczności zawarte w masie musi wyjść z tego rozbity. Astygmatyzm pojęć, który istnieje w masie nie jest w sposób racjonalny do przyjęcia w jednostce. Wobec tego jednostka staje się aracjonalna. Gorzej, gdy dosięga to sfery wartości. Skutkiem jest skrajny subiektywizm. Dobre jest to co jest przyjemne, Piękne to co ładne, Prawdziwe to co użyteczne. Nie istnieje odwołanie się do autorytetów, które coś wymagają, a jedynie do takich, które proponują jeszcze łatwiejsze spojrzenie na świat.
Na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci dociera do nas jeszcze jedno dziedzictwo XIX wieku: pozytywistyczne traktowanie prawa. Oznacza to, że nie ma sprawiedliwości, są tylko przypadki odpowiednio klasyfikowane do przepisów. Takie rozumienie prawa jest bardzo destrukcyjne, bo po pierwsze powoduje niesłychaną jego inflację, a po wtóre jest sprzeczne z wewnętrzną podstawą prawa.
Nie da się budować spójnego społeczeństwa, jeśli nie stoi ono na fundamencie jednolitej i spójnej metafizyki, antropologii, sprawiedliwości. Państwo przestaje być wielkim, zbiorowym obowiązkiem, a staje się z jednej strony aparatem przymusu, a z drugiej przedmiotem roszczeń.
W tak skonstruowanym systemie człowiek coraz mniej od siebie wymaga, bo coraz mniej jest do tego wychowywany. Nie jest możliwy roszczeniowy stosunek do państwa czy współobywateli połączony ze wzrostem wewnętrznym. Im bardziej człowiek przyjmuje coś, jako należne mu, tym mniej jest wewnętrznie zintegrowany. Im bardziej człowiek czuje się bezpieczny (oczywiście od pewnej granicy ? a granicę tą wyznacza właśnie praca nad sobą), tym mniej troskliwy jest w stosunku do tego, co ma.
Gasset omija fakt, iż restytucja wartości, która postuluje, niejako z historyczną koniecznością musi się opierać na wartościach kultury katolickiej. Jeśli już odrzuca się religijne uzasadnienie, to nawet wtedy konieczność przejawia się brakiem alternatywy. Jest to jedyny koherentny i realistyczny system, który może zostać wzięty pod uwagę.
Jeśli prawdą jest twierdzenie, że najlepszą kontrola jest samokontrola, to odpowiedzią państwa może być jedynie rozwinięcie państwa represyjno ? policyjnego. Człowiek nie potrafi się już kontrolować, bo jest mu to nieotrzebne. Nawet, jeżeli istnieje równocześnie żądanie coraz większego zaostrzania kar, to człowiek, który nie został wychowany do odpowiedzialności i w obliczu szubienicy będzie nieodpowiedzialny.
Zakończenie góra
Ludzie, którym nagle odebrano troski i cele byli pierwotnymi częściami masy. Odebrano im troski, bo zamiast czegoś o co trzeba było walczyć otrzymali coś, co się należało. Odebrano cele, bo wysiłek, który należałoby włożyć w osiągniecie wyższego statusu społecznego był nieekonomiczny w stosunku do zysków, jakie przynosił.
Następnym pokoleniem masy byli ludzie, którzy poczuli jej siłę oraz gwarantowane przez nią bezpieczeństwo. Okazało sie, że przynależenie do masy jest wygodne ? nie trzeba myśleć, analizować, wystarczy wsłuchać się w masę.
Jeszcze następne pokolenie doceniło samostanowienie masy, a właściwie samowolę jej części, o ile nie wykraczają poza standardy masy. Taka pseudowolność pozbawiona odpowiedzialności jest niewątpliwie dla wielu bardzo pociągająca. Samozadowolenie z siebie, a równocześnie możliwość oceny innych z pozycji nieomylnego również jest bardzo przyjemna.
Różne aspekty bycia masą są szczególnie ponętne dla różnych ludzi. Nie zmuszani okolicznościami nie muszą zastanawiać się nad fundamentem, na którym realizowane są ich żądania.
Gasset w unifikacji człowieka poszedł aż do zjednoczenia Europy. Jednak współcześnie pojawia się problem, czy można jednoczyć organizmy państwowe w dalszym ciągu (chociażby perspektywa włączenia Turcji do Unii Europejskiej). Odpowiedzią jest, że z wielu względów nie byłoby to wskazane, lecz przede wszystkim ze względu konieczność budowy prawa opartego na jednolitej i określonej antropologii. Coraz większymi porażkami kończą sie próby narzucania standardów białego człowieka reszcie ludzkości.
Europa, by naprawdę sie zjednoczyć, a nie przejść w jakiś supernacjonalizm (czego objawy stają się coraz bardziej dostrzegalne), musi oprzeć się na swoich wspólnych korzeniach kulturowych, ze szczególnym uwzględnieniem antropologii i etyki chrześcijańskiej, a konkretnie katolickiej.
Nieco inne wymagania stoją przed każdym konkretnym człowiekiem. Musi on wcielać w życie te wartości i wymagać od siebie, nawet gdy jest to niepopularne.
Wydaje się, że rozwój techniki znowu zmierza do takiego rozstrzelenia najbogatszych i najbiedniejszych, że znowu, by przetrwać, człowiek będzie musiał od siebie wymagać. Ale to nastąpi najszybciej za kilkadziesiąt lat.
Bibliografia góra
- Jose Ortega y Gasset, Bunt mas, Warszawa 1995.
Ostatnie komentarze