Struktura ewolucji
13 grudnia 2003 r.
Czym jest ewolucja? Jakie jest kryterium dostosowania w owym słynnym (i pierwotnym dla ewolucjonizmu Darwinowskiego) stwierdzeniu o przeżyciu najbardziej dostosowanych? Czego ma dotyczyć dostosowanie? Co jest jednostką doboru naturalnego? Czy istnieją pewne formy ewolucji nie ukierunkowywane doborem naturalnym? Czytając książkę Stephena J. Goulda można wyrobić sobie własny pogląd na mechanizmy ewolucji. Nie we wszystkim można przyznać mu rację, lecz nie sposób zignorować koncepcji, którą starał się naszkicować przez swe liczne publikacje.
W esejach Goulda bardzo przemawiająca jest teoria wielowymiarowości doboru naturalnego. Ewolucja przebiega według niej na kilku płaszczyznach, które nie są od siebie niezależne. Współzależność ta jest spowodowana odniesieniem ich wszystkich do jednej puli energetycznej. Gra toczy się przecież o energię: entropia kontra struktury, struktury kontra struktury…
Pierwszą płaszczyzną jest płaszczyzna genów. Na niej obowiązuje kilka strategii, których analogie łatwo odszukać na wyższych poziomach. Strategia pierwsza i generalnie najbardziej istotna dla naszego życia to strategia twórcza. Działają według niej te geny, które tworzą kod białkowy, współtworząc genotyp i regulując fenotyp, jego zachowanie, zdolności. Te geny zakotwiczone w poziomie podstawowym uczestniczą bezpośrednio w wysiłku prowadzącym do sukcesów na wyższych poziomach.
Drugą strategia jest strategia nieszkodzenia, symbiozy. Geny tak postępujące namnażają się do momentu, gdy produkowanie takiej ilości kodu przestaje być obojętne energetycznie dla organizmu. Są one z nim związane i gdy on zginie cały wysiłek energetyczny pójdzie na marne – przejmą go inni.
Trzecia strategia to strategia stosowana przez wirusy, strategia wykorzystania, pasożytnicza. Wirus eksploatuje energetycznie organizm, zmuszając go do tworzenia coraz to nowych jego kopii. Gdy organizm umiera – wirus nie ginie wraz z nim, lecz czeka na swoją kolejną ofiarę.
Trzeba przypomnieć, że te wszystkie działania nie są w żaden sposób świadome: jednostki ewolucyjne działają zgodnie ze swą naturą. Po prostu te, które się rozmnażały, replikowały, powiększały prawdopodobieństwo ich odnalezienia w przestrzeni, czyli zaobserwowania. Nie dość, że było ich więcej, to jeszcze zmniejszała się możliwość eliminacji całego rodzaju jednostki ewolucyjnej.
Dodatkowo istnieje możliwość ewolucji jednostek zachowujących się w określony sposób i zmiana ich zachowań. Wirus może zmutować i zmienić swą strategię przekształcając swój kod na kod współtworzący organizm wyższy.
Wyższym poziomem jest komórka, która może być samodzielna, a może uczestniczyć w większej strukturze, znów czyniąc to w różny sposób, od luźnego powiązania, po współtworzenie jednego, wyższego organizacyjnie organizmu. Samodzielne także mogą mieć strategię zdobyczną (pasożytniczą i drapieżną – nowy rodzaj strategii) lub symbiotyczną. Tu jest znowu przejście na nie bardzo odległy pod względem komplikacji poziom organizmów wielokomórkowych. I tu są obecne wszystkie wymienione wcześniej strategie zachowań. Te dwa poziomy wspólnie tworzą poziom organizmów żywych, czyli posiadających cechy specyficzne, których nie posiadają jednostki na wyższych ani na niższych poziomach.
Gatunek, a właściwie populacja, jest następnym poziomem. Zależności pomiędzy populacjami oraz pomiędzy populacjami a środowiskiem wskazują na następne powiązane poziomy: poziom ekosystemu miejscowego i planetarnego. Jest to najprawdopodobniej koniec, bo badania nie wykazują na znaczną konkurencję pomiędzy biosystemami różnych planet, szczególnie, że dostępny jest tylko jeden o tak wysokiej organizacji…
Jak widać, ten model ewolucji, który autor starał się naszkicować opierając się na esejach Goulda, jest nieredukcyjny, otwarty na inne koncepcje. Nie zaprzecza na przykład lamarckistowskiej teorii ewolucji, która przyjmuje w najnowszym ujęciu postulat występowania jakiejś interakcji między jednostką wyższą (gatunkiem istot żywych) a niższą (zespołem genów, wirusem czy bakterią). Nie jest przecież wykluczone istnienie u organizmów wyższych mechanizmów przypominających uczenie się, a polegających na łatwiejszym przyswajaniu użytecznego kodu. To jednak nie znajduje się w obrębie zainteresowań niniejszego artykułu.
- BIBLIOGRAFIA
- Gould Stephen J., eseje; [w:] Niewczesny pogrzeb Darwina. Wybór esejów, Warszawa 1999:
- Niewczesny pogrzeb Darwina, 143-151.
- Cienie Lamarcka, 152-161.
- Troskliwe grupy i samolubne geny, 162-171.
- Co się dzieje z organizmami, jeśli geny działają na własny rachunek?, 172-184.
- Epizodyczny charakter zmian ewolucyjnych, 185-192.
- Powrót obiecujących potworów, 193-202.
Ostatnie komentarze